Tak się zastanawiam, jak zacząć pisać. Mam jedno zdanie. Całkiem znośne- od razu je skreślam. Piszę drugie- jeszcze bardziej denne. Nic mi nie pozostaje od przyznania się do porażki.
Anna Torrget jest szesnastoletnią uczennicą Hogwartu- Szkoły Magii i Czarodziejstwa. O swoich magicznych zdolnościach wiedziała od trzecich urodzin (nie pytajcie, co się stało z tortem). Można by się spierać, czy jest czarownicą „czystej” krwi. Matka i dalsza rodzina z jej strony jest (a może: była?) jedna z tych starych, że tak to nazwę, pełnokrwistych rodzin. Ojciec- czarodziej półkrwi, jego matka- czarownica, ojciec-mugol. Na ustalenie, jaką grupę krwi (beerhaminus ^^’) ma Anna minię trochę czasu, ale na razie postanowiłam, że jej czystość krwi jest nienaruszona.
W wieku jedenastu lat, Anna otrzymała list z Hogwartu informujący ją o przyjęciu do tejże szkoły. Kiedy pierwszego września zawitała w progi zamku, przez Tiarę Przydziału dostała się do Slytherinu- jednego z domu Hogwartu. Chodź Tiara miała pewien problem, z początku chcąc przydzielić dziewczynę do Ravenclawu. Ojciec Anny ukończył Slytherin, matka- właśnie Ravenclaw.
Ann urodziła się 23. listopada. Jest jedynaczką i mieszkała przy ul. End Street 9 w Londynie. Niestety, młoda Torrget musi zmienić miejsce zamieszkania, po tragicznym wydarzeniach, jakie miały miejsce w październiku. Problem jest jeszcze jeden: Anna nie ma pojęcia, gdzie mieszka jej ojciec, ani jakakolwiek inna rodzina.
Dziewczyna ma wielu przyjaciół, ale niektórzy mają przed nią tajemnice. Najlepsza przyjaciółka Torrget to Rebeka Poltergeist, która jest w jej wieku, oraz ropucha, która zawsze gdzieś ucieka (czytaj: przepada bez wieści). Sympatia Anny to Dave Turner, Puchon na ostatnim roku nauki w Hogwarcie. Jednak nie spotykają się zbyt często, gdyż Dave tłumaczy, że ma za dużo nauki.
Oprócz przyjaciół, Ann ma również pewne antypatie, a szczególną odrazę odczuwa do Harry’ego Pottera, tak samo jak on do niej.
Anna jest wysoką i szczupłą niewiastą o jasnej cerze. Ma czarne, długie włosy, które codziennie wieczorem próbuje zawinąć na wałki, lecz każdego ranka są one nadal proste. Właśnie jej wygląd, jej czarne oczy i włosy, przypominają o tym, że jest spokrewniona z ojcem, którego nienawidzi, tak samo jak on jej. „W ogóle nienawidziłam wszystkiego, co mi przypominało, że jestem spokrewniona ze Snape’m.” W opowiadaniu jest wzmianka, że jedynym, co podobało się w wyglądzie młodej Torrget są usta „słodkie i pełne, po mamie”.
Ta właśnie Ślizgonka jest skrytą osobą. Nie bardzo lubi dzielić się z innymi swoimi problemami, a kiedy już to robi, przychodzi jej to z trudem. Często ma wrażenie, że wszyscy są źli, krzywo na nią patrzą, bo „musiałam przypominać z wyglądu wściekłego Snape`a, więc prędzej czy później mógł sobie uświadomić, że jestem jego córką”.
Na początku opowiadania tłumaczy, że nie lubi, gdy: „Dave pokazuje publicznie swoje uczucia (…)”. Utrzymuje dystans do chłopaków i jest osobą, o którą trzeba walczyć i starać się, aby uzyskać jej zaufanie i przychylność. Chciałabym przytoczyć tu cytat z niepublikowanej części rozdziału ósmego: „ - To po co to w ogóle zaczynałeś?!- warknęłam. – Wiesz, jakoś trudno będzie TOBIE teraz odbudować moje zaufanie…”. Zaznacza tu, że nie daje drugiej szansy, a jeśli już się tak zdarzy- nic nie będzie tak, jak wcześniej. Tak, jak przecina się sznur, to potem, gdy chce się, aby znów był jednością, zostaje ślad. Tym śladem jest supeł.
Ann jest zazwyczaj stanowczą osobą- jak już sobie coś postanowi, to w końcu to robi. Nieważne, że po paru dniach, miesiącach czy latach- jednak kiedyś robi. Dowodem może być rozmowa z Dave`m, gdy ich związek przechodził, pierwszy jak dotąd, kryzys.
Oprócz nieśmiałości natura obdarzyła Annę również szczerością. Przez tę cechę dziewczyna czasem wpadała w kłopoty, narażając się nauczycielom i uczniom. Tutaj przykładem może być pierwsza opisana lekcja eliksirów jak również sprzeczki w czasie bójki „o Dave`a” z Puchonkami.
Ślizgonka nie bardzo lubi zawierać nowe znajomości. Polega bardziej na starych przyjaciołach i znajomych. Trudno jest jej przyzwyczaić się do nowego towarzystwa- zwłaszcza osób z innych domów.
Anna kocha odpoczywać, zazwyczaj w swoim łóżku albo na dworze. O swoim wylegiwaniu się na polance na wschód od Wierzby Bijącej, mówi: „To było o wiele lepsze od eliksirów na poprawę nastroju (…)”.
Dziewczyna uwielbia dom, w którym przebywa. Jednak, jak twierdzi, Slytherin ma złą opinię, nawet w oczach niektórych nauczycieli. Ona sama uważa, że nie jest podłą osobą. Ale może się myli, bo tak bardzo już to zaćmiło jej umysł? W tym momencie chciałabym przytoczyć cytat, znajdujący się na początku rozdziału 10: „Kiedy ludzie stają się naprawdę źli, jedynym uczuciem, jakie im pozostaje, jest radość z cudzej krzywdy.” (Johann Wolfgang von Goethe). Może nie do końca trafny, ale jednak jakiś.
Tylko pozazdrościć, że Ann jest czarownicą i do tego w Hogwarcie. Jeśli chcesz poznać lepiej Annę Torrget i jej dalszy los: zapraszam do czytania. Miłej lektury!
Podziękowania dla Rose.
29.03.2007r., 15:05
Kontakt:
samogloska[at]interia.eu
zamiast [at] wpisz @